« wróć

5 stycznia 2018

Dziecięcy savoir-vivre, czyli nauka dobrych manier dla najmłodszych

Jak uczyć dzieci dobrych manier?

Każdy kilkulatek bez trudu nauczy się na pamięć podstawowych zwrotów grzecznościowych, ale czy na pewno o to nam chodzi? Czy sama znajomość magicznych słów „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję” sprawi, że nasza pociecha będzie grzeczna, uprzejma i kulturalna? Oczywiście nie. Istotą savoire-vivre’u (czyli sztuki życia) jest rozumienie i przestrzeganie obowiązujących w danej zbiorowości norm społecznych – nauczyciel tej sztuki powinien więc dążyć przede wszystkim do tego, aby dziecko przyjęło wspomniane normy jako swoje i potrafiło zastosować się do nich nie tylko w wyćwiczonych, powtarzalnych sytuacjach, ale również w warunkach nowych i nieprzewidywalnych.

Kto jest najlepszym (czytaj: najskuteczniejszym) nauczycielem savoire-vivre’u? Oczywiście rodzice. To właśnie w domu dziecko doświadcza przecież pierwszych kontaktów społecznych i to tu mieszkają jego najbliżsi, niepodważalne (do pewnego wieku) autorytety i wzory do identyfikacji. Tak, rodzice bez wątpienia mają największy wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka, na jego postawy i zachowania. Czy jest jeden niezawodny patent na wychowanie uprzejmego potomka? Niestety, w tej materii nie ma gotowych recept. Każde dziecko jest wyjątkowe i niepowtarzalne, każde ma inne potrzeby, możliwości i potencjał. Kilka wskazówek może się jednak przydać wszystkim rodzicom.

Świeć przykładem

Jeśli domownicy przestrzegają dobrych manier na co dzień, efekty „nauki” można będzie zauważyć bardzo szybko, bo maluch w naturalny sposób przyswaja i naśladuje rodzicielskie zachowania. Nad używaniem podstawowych zwrotów grzecznościowych nie ma się co rozwodzić – to „oczywista oczywistość”. Poza tym codziennie pokazujecie dziecku, jak witacie się radosnym „dzień dobry”, jak z uśmiechem pozdrawiacie znajomych i sąsiadów. Oczekując od kogoś nawet drobnej przysługi, choćby podania solniczki przez męża czy wypełnienia przez dziecko swojego „obowiązku”, którym może być np. samodzielne przebranie się w piżamkę, używajcie form „proszę” i „dziękuję”. Nie obawiajcie się przeprosić dziecka, gdy zawinicie. W przypadku spóźnienia się po maluszka do przedszkola czy bezpodstawnego skarcenia bezwzględnie należą mu się przeprosiny. Pociecha musi wyraźnie usłyszeć, za co przepraszacie. Samo słowo „przepraszam” nic nie znaczy.

Bardzo istotne jest również przestrzeganie zasad savoire-vivre’u podczas posiłków – ładne nakrycia, komplet sztućców dla każdego, kolorowe serwetki, miła atmosfera, ale też czas na rodzinne pogawędki. Prezentujcie dzieciom, jak powinna wyglądać kulturalnie prowadzona rozmowa: uważne słuchanie, niewchodzenie sobie w słowo, szanowanie poglądów rozmówcy, nawet gdy się z nimi nie zgadzamy, umiejętność argumentowania swoich racji. A do tego panowanie nad emocjami i spokojny ton głosu w czasie konwersacji. To wystarczy, aby w niedalekiej przyszłości dziecko przejęło dobre nawyki.

Bon ton w zabawie

Również wspólnym zabawom możemy nadać charakter edukacyjny – szczególnie przydatne będą tu uwielbiane przez dzieci zabawy związane z odgrywaniem ról. To świetna okazja, by pokazać latorośli, w jakich sytuacjach należy mówić „proszę”, „dziękuję” czy „przepraszam”. Bez względu na to, jaka rola przypadnie w zabawie dorosłemu, powinien być wyjątkowo uprzejmy. Klient w sklepie?, pani doktor?, malutki piesek? – każda z tych postaci powinna prezentować wzorcowe zachowania społeczne, zgodne z zasadami dobrego wychowania.  A więc tata-klient, wchodząc do sklepu, uprzejmie wita, a potem żegna sprzedawcę; mama-dentystka grzecznie prosi pacjenta-misia, aby szeroko otworzył buzię, a potem mu dziękuje; niesforny piesek gorąco przeprasza, że obgryzł róg książeczki… Tak prowadzona zabawa jest naturalnym sposobem wzbogacania społecznych doświadczeń dziecka, ale również swego rodzaju treningiem pożądanych zachowań.

Rozmowy o kulturalnym zachowaniu

W wieku kilku lat trudno jest zrozumieć, dlaczego otoczenie wymaga od nas używania „magicznych słów” – rozmowy o kulturalnym zachowaniu, przeprowadzane we właściwy sposób, mogą to zrozumienie ułatwić. Rozmawiajmy więc z latoroślą o dobrych obyczajach, gdy nadarzy się okazja – w drodze z przedszkola do domu, na spacerze, w trakcie zabaw czy kąpieli. Istotą naszych wypowiedzi powinny być dobre zachowania – te, które chcemy wzmocnić i utrwalić. Wspominając wydarzenia, które miały miejsce w ciągu dnia, używajmy zwrotów typu: „Możesz być z siebie dumny, bo…”,  „Ucieszyłeś mnie tym, że…”, „Brawo! Pamiętałeś o…”, „Cieszę się, że zachowałeś się tak uprzejmie, kiedy…”, „Było mi bardzo miło, gdy…” w odniesieniu do konkretnych zachowań pociechy. Tak przekazana informacja zwrotna jest dla dziecka bardzo wyraźnym przekazem. Maluch uświadamia sobie, że zauważamy to, co robi dobrze, i jednocześnie otrzymuje informację, jak ważne dla mamy i taty są dobre maniery. Istotne jest, aby te rozmowy nie zamieniły się w krytykę czy prawienie kazań, bo to z pewnością nie wpłynie na podniesienie kompetencji społecznych potomka. Pamiętajmy, że to, co rodzice mówią do dzieci, ma na nie ogromny wpływ, niestety, nie zawsze pozytywny. Wydaje się nam nieraz, że nie powiedzieliśmy nic złego, a jednak… Nieszkodliwe na pozór uwagi, takie jak „Tylko nie przynieś mi wstydu”, „Jak dalej będziesz biegał między stolikami, zostawię cię tutaj”, „Czy ty zawsze musisz tak nabrudzić przy jedzeniu?”, a nawet pochwały (!) zawierające zwroty „ale”, „no, nareszcie”, „w końcu” czy „szkoda tylko, że…” nie tylko sprawiają dziecku przykrość, ale także mogą zaniżać jego poczucie własnej wartości i pewność siebie.

Gorset konwencji czy luz spontaniczności?

 Warto się zastanowić, czy zawsze musimy egzekwować gotowe formułki grzecznościowe. Owszem, dziecko powinno je znać i używać, ale… Wszyscy znamy przecież sytuacje, gdzie można pokazać kulturę osobistą w inny sposób, choćby niewerbalnie. Czy przywitanie taty, powracającego z kilkudniowego wyjazdu, radosnym okrzykiem i wtuleniem się w jego ramiona nie jest wystarczająco „kulturalne”? A gdy nasz maluch troszkę nabroi, co przecież zdarza się każdemu małemu człowiekowi, czyż nie wystarczy przytulenie, skruszona mina, wielki smutek w oczach i zapewnienie: „Mamuś, ja nie chciałem…”? Czy koniecznie musimy wymagać jeszcze słowa „przepraszam”? Zależy nam przecież, aby dzieci umiały wyrażać siebie w taki sposób, jaki jest im bliski. Liczy się szczerość intencji.

Czego unikać

Zawstydzania: „Taka duża dziewczynka, a nie wie, że trzeba używać serwetki”, „Chyba ktoś podmienił mi syna, bo przecież mój potrafi dziękować za prezent”.

Pouczania, ciągłego strofowania: „I co się mówi, jak się wchodzi do babci?”, „Tak się nie siedzi przy stole”.

Porównywania: „Popatrz, Zuzia jest młodsza od ciebie, a już umie jeść nożem”, „Zobacz, twoja siostra nie wtrąca się do rozmowy”.

Musimy zdać sobie sprawę, że nawet czynione w najlepszych intencjach ciągłe „naciskanie” na dziecko, karcenie czy okazywanie, choćby mimiką, że coś robi źle, powoduje, że maluch kojarzy sytuację z niezadowoleniem najbliższych i przykrymi emocjami. Wykazujmy się zatem cierpliwością, zachęcajmy, podtrzymujmy w dążeniu do celu, okazujmy radość i zadowolenie z małych sukcesów i zachęcajmy do ich powtarzania.

Podsumowując: co jest potrzebne dzieciom, aby nauczyły się stosowania zasad savoir-vivre’u? – dobry przykład najbliższych, odpowiedni czas na „wdrukowanie” kulturalnych nawyków i możliwość wypróbowania własnych sił w codziennych sytuacjach, przy życzliwym wsparciu osób najbliższych.

 

Alicja Dorozińska – specjalista ds. dydaktyki i wychowania w Przedszkolach Ciuchcia Puch Puch, absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej. Doświadczony nauczyciel wychowania przedszkolnego.  Licencjonowany specjalista Glottodydaktyki i Dziecięcej matematyki.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Zadzwoń: 22 490 24 24