« wróć

30 marca 2016

Mamo, wolę uczyć się w przedszkolu – nie w domu

Dzisiaj mogłem pobawić się w przedszkolu dłużej niż zwykle. Lubię takie dni. Aż szkoda, że tak rzadko się zdarzają, właściwie tylko wtedy, kiedy mama ma w pracy bardzo ważne zebranie i nie może odebrać mnie o „normalnej” porze. Było super! Ale gdy tylko wróciliśmy do domu, jak zwykle usłyszałem: „Kochanie, chodź, usiądź, poćwiczysz troszkę literki. A może wolisz rozwiązywać zadania? Patrz, kupiłam ci »Zeszyt dla 5-latka«, jest w nim dużo ciekawych zadań matematycznych”. Nie chciałem. I zaraz poznałem po minie mamy, że nie jest zadowolona… Pewnie straciła do mnie cierpliwość, bo wczoraj też nie miałem ochoty na naukę w domu.

Mimo to wieczorem, jak zwykle, przeczytała mi rozdział mojego ulubionego „Piaskowego wilka”. Dziś było o tym, że siniaki to medale, które dostaje się za odwagę. To ja chyba jestem bardzo odważny, bo mam aż dwa! Potem dostałem buziaka, mama włączyła nocną lampkę i wyszła. Zwykle zasypiam w minutkę, ale dziś… Dziś nie mogę tak szybko usnąć. Muszę przemyśleć bardzo ważną sprawę: jak wytłumaczyć mamusi, że wolę uczyć się w przedszkolu, nie w domu. Może zacznę tak:

Wiesz, mamo, że jak wracam z przedszkola do domu, to najbardziej chciałbym się pobawić? Z tobą albo z tatą. Cały dzień tęsknię za swoimi zabawkami – za wozem strażackim, grą w żółwie, klockami. Chciałbym też dokończyć składanie modelu samolotu, tego, który dostałem od babci. I bardzo lubię nasze popołudniowe wyjścia do parku, najlepiej z rowerem! Wcale nie mam ochoty rysować szlaczków ani uczyć się literek czy cyferek. A czasem to w ogóle nic mi się nie chce i wolę zwyczajnie się ponudzić. Ciekawe dlaczego… Hm, może dlatego, że ja też czasem przychodzę z przedszkola zmęczony – tak samo, jak wy z pracy?

Ooo, coś słyszę… Chyba mama wstawia naczynia do zmywarki…

Nasza pani w przedszkolu, tak samo jak ty i tata, mówi, że już niedługo pójdziemy do szkoły, więc musimy się uczyć. Ale nie wiem, kiedy właściwie się uczymy, bo cały dzień spędzamy na zabawie. Dziś rano na przykład wyklejaliśmy z figur rakietę, potem biegaliśmy po orbitach, a ufoludek zadawał nam zagadki w kosmicznym języku. A, byłbym zapomniał, jeszcze liczyliśmy planety. Na koniec każdy z nas, sam!, podpisał swoją pracę. Było naprawdę ekstra! Wiesz przecież, że interesuję się wszechświatem i bardzo lubię, jak tata czyta mi „Encyklopedię Kosmosu” albo opowiada o przestrzeni kosmicznej… Zastanawiam się tylko, kiedy zdążyłem nauczyć się pisać. Bo już umiem, wiesz? Pani tylko czasem troszkę mi pomaga. Liczę też w pamięci! I jestem w tym naprawdę dobry. Może nawet najlepszy? Jeśli tak wygląda nauka, to ja już wiem – bardzo lubię się uczyć!

Uff, trochę mi za gorąco… Może wystawię spod kołdry jedną nogę…

Mamo, wytłumacz mi, proszę, bo całkiem się gubię – jak to jest, że tę samą literę inaczej nazywa pani w przedszkolu, inaczej ty, a jeszcze inaczej tata? Tak było kilka dni temu – poznaliśmy nową literę i pani powiedziała, że to jest „fff”, ty, mamo, nazywasz ją „fy” a tata „ef”. Trzy nazwy do jednej litery! To która jest ta właściwa? Sam już nie wiem!

Jakaś twarda ta moja poduszka… Trochę ją poboksuję, może zmięknie.

Wiesz, mamo, że już prawie umiem czytać? I chcę ci powiedzieć, że bardzo to lubię. W przedszkolu pani zawsze mnie chwali, mówi, że coraz lepiej sobie radzę i że już niedługo będę mógł sam czytać książki. Więc nie mogę zrozumieć, jak to jest, że w domu czytanie zupełnie mi nie idzie. Przecież to niemożliwe, żebym raz umiał, a raz nie. Może to dlatego, że nasza pani zawsze, specjalnie dla mnie, pisze wyrazy, które potem czytam, a ty dajesz mi do czytania moje książeczki? Tam jest dużo zbyt trudnych jeszcze dla mnie wyrazów i na razie nie mogę sobie z nimi poradzić. Chociaż pewnie już niedługo będę je czytał z łatwością.

Mamusiu, wiem że chcesz, żebym był coraz mądrzejszy i dostał się do tej pięknej, nowej szkoły, w której niedawno byliśmy. Mnie też się spodobała, a najbardziej to wielkie boisko z bramkami. Słyszałem też, jak mówiłaś wczoraj do taty, że muszę się teraz dużo uczyć, żeby rozwijać… inteklet? inkletet? intelekt? Chyba nie zapamiętałem tego trudnego słowa… Ja też chcę być coraz mądrzejszy, żeby w szkole dostawać same piątki i szóstki.

Jak cicho… Pewnie mama i tata już śpią. Oczy mi się kleją…

Ale jest jeszcze jedna ważna sprawa, o której muszę ci powiedzieć, mamo. Najbardziej lubię, gdy obok mnie siedzą moi przyjaciele – Mateusz i Tomek. Jak robimy jakąś pracę, to pożyczamy sobie kredki albo gumkę, patrzymy, komu lepiej udał się rysunek, a czasem cichutko sobie rozmawiamy. Kiedy jestem w domu i rysuję szlaczki, to siedzę sam, bo ty, mamo, jesteś zajęta czym innym i przychodzisz do mnie tylko na chwilkę, sprawdzić, jak mi idzie. Uwierz, przyjemniej jest bawić się i pracować razem z kolegami z grupy…

Tak. Już postanowiłem. Jutro to wszystko ci powiem. Żebym tylko przez noc nie zapomniał! I wiem, że zrozumiesz, bo bardzo mnie kochasz. Tak samo, jak ja ciebie. Najbardziej na świecie!

 

Alicja Dorozińska – specjalista ds. dydaktyki i wychowania w Przedszkolach Ciuchcia Puch Puch, absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej. Doświadczony nauczyciel wychowania przedszkolnego.  Licencjonowany specjalista Glottodydaktyki i Dziecięcej matematyki.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Zadzwoń: 22 490 24 24