« wróć

30 listopada 2015

Mam trzy latka, bawię się i… uczę się czytać!

mam 3 latka

Dajmy najmłodszym przedszkolakom szansę na opanowanie umiejętności samodzielnego czytania – bo jest to częścią mądrego wychowania!

Rodzice wybierający przedszkole dla swojego maluszka czasem zastanawiają się, czy zdecydować się na placówkę, gdzie nauka czytania realizowana jest już w najmłodszej grupie, czy też lepsze dla dziecka będzie rozpoczęcie nauki w wieku pięciu lat, czyli dopiero w „zerówce”. Podpowiedzi udzielają nam… same dzieci.

Czy kogoś dziwi dwu-, trzylatek bezbłędnie rozpoznający kilkadziesiąt marek samochodów? Albo zaskakujący otoczenie ciekawostkami z życia dinozaurów? Przeciwnie – w takich sytuacjach rodzice, dumni z wyjątkowości swojej pociechy, nie żywią najmniejszych obaw, że to za wcześnie, że za trudne, że może należałoby się wstrzymać rok, dwa… aż dziecko podrośnie. Sami podtrzymują zainteresowanie szkraba – tłumacząc mu pojęcia i zjawiska otaczającego świata, podrzucając coraz to nowe informacje, kupując książeczki i kolekcje tematycznych zabawek. A maluszek, mimo iż sam ma zaledwie kilka lat, zdobywa całkiem „dorosłą” wiedzę,  UCZY SIĘ,  swobodnie bawiąc się tym, co go interesuje, i zaspokajając swoją dziecięcą ciekawość.

Wczesna nauka czytania może więc (a według mnie nawet powinna!),  być jednym ze sposobów wykorzystywania nieograniczonego potencjału małych dzieci. Posługując się wcześniej podanym przykładem – jeśli dziecko jest w stanie nauczyć się trudnych nazw prehistorycznych gadów, to czy nie da rady zapamiętać nazw liter i odpowiadających im głosek? Oczywiście, że da.

Każdy rodzic może z łatwością przekonać się, jak duże możliwości intelektualne ma w tej materii jego latorośl – wystarczy w codzienną aktywność dziecka włączyć proste zabawy związane z rozpoznawaniem i zapamiętywaniem liter. Maluchowi z pewnością nie zabraknie pomysłów na to, w co się bawić, zadaniem dorosłego jest jedynie „dokleić” do tej aktywności  znaki pisarskie – w przenośni i dosłownie. Wykorzystywane podczas zabawy w sklep, lekarza, ZOO lub wyścigi Formuły 1 samochody, klocki czy figurki zwierzątek należy oznaczyć literami. Po kilku dniach bawienia się nimi pociecha z pewnością bezbłędnie umieści wszystkie suzuki i subaru w garażu z literą „S”, a do wazonu z literą „M” włoży tylko maki i margerytki.

Należy przyjąć, że nauka czytania jest dla małych dzieci równie naturalna, jak uczenie się chodzenia czy mówienia, i nie musi być „zarezerwowana” tylko dla starszaków. Obecnie przedszkola coraz częściej oferują metody przyjazne maluszkom, m.in. glottodydaktykę prof. Bronisława Rocławskiego, której założeniem jest możliwie wczesne wyposażenie dzieci w umiejętność czytania i pisania, ale również kształtowanie nawyków czytelniczych i świadomości ortograficznej.

Jakie korzyści płyną z rozpoczęcia nauki czytania we wczesnym okresie życia?

Po pierwsze – nauka ta nie jest nauką w potocznym rozumieniu tego słowa, wiedza „sama” wchodzi dziecku do głowy przy okazji doskonałej zabawy. Nauka czytania w przedszkolu to nie lekcje! Dziecko „uczy się” podczas zajęć i zabaw, w każdej minucie swojego pobytu w przedszkolu. Treści programowe są wplatane w codzienne aktywności w taki sposób, że maluch nawet nie zdaje sobie sprawy, iż urządzając przyjęcie dla lalek, budując wieżę z klocków czy magnetyczną wędką łowiąc w misce rybki, przygotowuje się do podjęcia nauki czytania. Proponowane zabawy językowe z wykorzystaniem różnorodnych pomocy są dla maluchów bardzo atrakcyjne, zgodne z ich zainteresowaniami, całkowicie absorbują uwagę najmłodszych i wzbudzają wiele pozytywnych emocji.

Po drugie – wczesny start zapewnia dziecku odpowiednią ilość czasu na nabycie umiejętności czytania.  Pięciolatek, rozpoczynający przygodę z czytaniem w zerówce, ma przed sobą zaledwie rok nauki, trzylatek – aż trzy lata. Ten wydłużony okres umożliwia każdemu wychowankowi zdobywanie wiedzy i umiejętności w optymalnym dla niego tempie.

Trzecią niebagatelną zaletą wyboru przedszkola, w którym  naukę czytania realizuje się już w najmłodszej grupie, jest indywidualna ścieżka nauczania. Zanim nauczyciel rozpocznie z dzieckiem realizację programu, dużo czasu poświęca na diagnozę, czyli ocenę aktualnych możliwości i potrzeb wychowanka, ale także jego uzdolnień i zainteresowań oraz ewentualnych ograniczeń, i dopiero na bazie uzyskanych informacji dostosowuje zakres, intensywność i tempo działań edukacyjnych. Nikt nie zakłada, że wszystkie dzieci nauczą się tego samego w tym samym czasie – każdy wychowanek osiąga kolejne etapy edukacji w naturalnym, właściwym sobie tempie, niezależnie od innych dzieci w grupie.

Po czwarte – nie mniej ważne jest (co wynika ze specyfiki programu glottodydaktycznego), zapewnienie dziecku radości i satysfakcji płynącej z osiąganych sukcesów. Wszystkie bez wyjątku zadania są przygotowane na miarę konkretnego „ucznia” – czyli tak dostosowane do jego aktualnych predyspozycji, żeby poradził sobie z każdym zadaniem i odniósł kolejne zwycięstwo. To bardzo ważny czynnik wpływający na kształtowanie optymalnej motywacji oraz pozytywnej samooceny dziecka.

Piąty aspekt, na który warto zwrócić uwagę, to fakt, że wczesna nauka czytania (według koncepcji glottodydaktycznej), zapewnia nie tylko nabycie tej umiejętności, ale też stymuluje procesy poznawcze: spostrzeganie, wyobraźnię, koncentrację uwagi, a nawet myślenie i pamięć. Mówiąc krótko – wpływa korzystnie na rozwój potencjału intelektualnego, emocjonalnego i społecznego maluszka.

Dodatkowo warto uświadomić sobie, jak dużym plusem jest brak obowiązkowych pakietów podręczników! Maluch nie spędza czasu przy stoliku, nie ślęczy nad żmudnymi ćwiczeniami, lecz zgodnie ze swoimi naturalnymi potrzebami psychofizycznymi – potrzebą ruchu i eksploracji otoczenia – jest cały czas aktywny, bawi się, a jednocześnie zdobywa wiedzę i umiejętności.

Nie ma ściśle wytyczonej granicy wiekowej, która określałaby, kiedy dziecko powinno posiąść określone umiejętności. Nasze obecne kilkulatki coraz wcześniej przejawiają zainteresowania czytaniem.  Litery, wyrazy, teksty są przecież wszechobecne –  w domu, na ulicy, w telewizji. A ciekawe świata dwu-, trzylatki w naturalny sposób odbierają naukę czytania jako jeden z kolejnych etapów poznawania otaczającej rzeczywistości.

Pamiętajmy, że każdy przychodzi na świat geniuszem. Warto wykorzystać ten wrodzony potencjał i zapewnić dziecku optymalne warunki do nauki czytania we wczesnym wieku, kiedy jego umysł jest najbardziej chłonny. Dajmy najmłodszym przedszkolakom szansę na opanowanie umiejętności samodzielnego czytania – bo jest to częścią mądrego wychowania.

 

Alicja Dorozińska – absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej. Doświadczony nauczyciel wychowania przedszkolnego.  Licencjonowany specjalista Glottodydaktyki i Dziecięcej matematyki.  Od wielu lat pełniący funkcję specjalisty ds. dydaktyki i wychowania w sieci renomowanych warszawskich Niepublicznych Przedszkoli Ciuchcia Puch Puch.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zadzwoń: 22 490 24 24